Między naturą a wyborem
Nie jestem dobra z natury. Jest we mnie Mrok. Bycie dobrym człowiekiem (a przynajmniej dążenie w tym kierunku) jest moim wyborem i droga, którą uważam za właściwą. Do której zmierzam z wyboru i własnych przekonań. Moja pierwotna natura jest brudna, obślizgła, żądna władzy i krwi.
Kiedy czytasz o stanfordzkim eksperymencie więziennym Zimbardo, to czy zastanawiałaś/-eś się, jak Ty byś się zachował/-a. Wielu zastanawia się, czy też mają swoją złą stronę. Ja nie muszę. Ja to wiem. Pierwotna subosobowość. Mrok. Czyste zło. Czuje Ją wewnątrz siebie. Widzę przebłyski w snach na jawie. W scenach, które rozgrywają się w myślach, gdy pozwolę sobie na chwilę przerwy. Nie straszna Jej wizja krwi, agresji, bólu, cierpienia, straty. Karmi się każdą cząstką tej energii, nawet jeśli to przebłyski myśli w momentach wyczerpania.
Pochodzę z Mroku by czynić Światło.
Inside (pierwotna subosobowość): zrozumienie i współpraca
Akceptuję każdą cząstkę mnie i znam swoje granice. Granice wyznaczają przestrzeń dla mojej wewnętrznej Bestii, mojego wewnętrznego Drapieżnika; mojego dziedzictwa z Mroku. To moja części osobistości. Zawsze stawiająca moje dobro (a dokładniej: nasze dobro) ponad wszystko. To część mnie, która szanuje moje wybory. Żyjemy w zgodzie, póki są granice. Nie próbuje wydostać się z własnego egoizmu, pychy. Uruchamia się, gdy budzi się jej instynkt. Żeby chronić. Zna granice . Szanuje je. Mimo zamiłowania do bólu, sadyzmu i agresji nie narusza nigdy granic Uległego z ankiety. Szanuje je, bo są dla mnie ważni ludzie, ich granice, ich wybory. Ludzie, z którymi mam więź. Nawet gdy oddaje Jej wodze by realizowała sadystyczne potrzeby, to zawsze zatrzymuje się w tych granicach.
Wiem, że jest gotowa bronić nas za wszelką cenę.
Częściej słyszę Jej oddech w otoczeniu obcych, którzy nie znają słowa „nie”. Moim wyborem jest jednak by pozostała w tle. Póki życie moje i bliskich nie jest realnie zagrożone.
Znam Jej potrzeby. Wiem, czym się karmi, co ją aktywuje, co mogłoby ją wypuścić na nieograniczoną wolność. Nie sięgam po stanowiska związane z władzą niemal absolutną. Unikam nieograniczonej władzy. Takiej bez granic. Unikam używek, które przytępiają czujność. Póki są granice mamy status quo.
Granice
Granice społeczne są jednak zbyt wąskie. Uwierające. Irytujące. Ograniczające. Utrzymuje je z szacunku dla najbliższych, którzy żyją dla opinii innych. Ich wybór. Uwzględniam z własnej woli. Granice kinkowe, femdomowe, flr-owe dają ulgę. Pozwalają wyważyć potrzeby mojej Bestii.
Ona zdecydowanie jest w niewłaściwym czasie i miejscu. Odnalazłaby się zdecydowanie w czasach miksu życia carycy Katarzyny II w połączeniu z carem Piotrem I. Nieograniczona władza. Na samą wizję słyszę Jej wewnętrzny pomruk. Bezlitosna, brutalna, surowa, chimeryczna. Skłonna do miłości, brutalności i gotowa na wszystko w imię kaprysu, potrzeby chwili. Czasem się zastanawiam, czy Ona i L.A. są moimi dwoma subosobowościami, czy dwoma stronami medalu jednej.
Granice rzecz święta Nie masz granic? Znaczy jeszcze wiele musisz się o sobie nauczyć.
Nie wierzę w brak granic. Daj Ankietę, a ja zapytam czy widzisz się w poszczególnych praktykach. Czy naprawdę każdy kink jest Twój. Sprawdźmy te mniej podstawowe: blizny, krew, scat, piss, pegging, fisting, forced bi, mumifikacja, upokorzenie w miejscu publicznym, noszenie obroży w miejscu publicznym. Na pewno żadnych limitów? Każdy ma hard limity. Od razu pokazujesz, że jesteś niedoświadczony. Wystawiasz swoje pierwsze kroki na widok publiczny. Obyś miał szczęście, by Osoba dominująca zorientowała się w Twojej lekkomyślności. Nie wszyscy trzymają swoje wewnętrzne Ja w granicach. Twój brak granic może pozwolić im na zbyt wiele. Skrzywdzą cię fizyczne, psychicznie, emocjonalnie. Na Twoje własne lekkomyślne życzenie.
Naprawdę nie masz granic? Napisz.
Chętnie poznam historię, który zmieni mój punkt widzenia. A może chcesz porozmawiać o swojej wewnętrznej subosobowości? Z chęcią poznam jak współdziałacie na codzień i w ramach kinku.
Lady A.
Grafika pochodzi z portalu Pixabay.com.


