W tym wpisie dzielę się wrażeniami z lektury „Łaski” Sary Cate, części 4 serii Salacious Players Club. To książka, która pozwoliła mi odkryć i docenić moją seksualność, dominację i satysfakcję w relacjach. Jeśli interesujesz się BDSM, female-led relationships i literaturą erotyczną, znajdziesz tu moje subiektywne doświadczenia.
Kontekst recenzji
Rok 2024 był dla mnie dziwny. W zupełnie nieoczekiwany sposób pojawiła się przestrzeń na czytanie dużej ilości lekkiej literatury. Okazało się, że mam do zagospodarowania od 1-4 godzin dziennie. Mogłam go jednak wykorzystać właściwie tylko na mało ambitne korzystanie z telefonu. Owszem. Próbowałam najpierw wykorzystywać ten czas ambitniej. Miałam jednak wtedy zbyt wiele obowiązków i za mało snu, aby skupić się na ambitnym konsumowaniu treści. Potrzebowałam czego lekkiego. Do dyspozycji miałam Legimi i smartphone. Zaczęłam czytać romanse i erotyki. Nałogowo, w ogromnej ilości. Dzień po dniu. Mam ich przeczytanych za sobą w tym roku (a mamy grudzień) grubo powyżej 130. Celowałam w ostrzejsze i brutalne pozycje. Szukałam przemocy (jak to w romansach, finalnie z happy endem), brutalności, bdsm.
Z perspektywy tego roku mam za sobą sporo nie najgorszych pozycji, trochę kompletnie słabych, parę harlequinów, ale też kilka perełek, w których czekam na kolejne części ?. W klimacie fetyszystów i bdsm wygrała jednak seria „Salacious Players Club” Sary Cate. Ambitne, odważne i gustowne wśród przeciętności. Absolutna perełka! Na marginesie, poza tematem bdsm, top of top są Cora Reilley i jej wszystkie powieści (osobiście jestem team cyklu: Camorra Chronicles) oraz serie Any Huang (team cyklu: Władcy grzechu).
Wszystkie recenzje książek znajdziesz w dedykowanej kategorii na blogu pt. Recenzje książek (link).
„Łaska” – książka, która dała mi prawdziwą satysfakcję z seksu
Seria Salacious Players Club już od pierwszej części robi niesamowite wrażenie. Normalizuje kinki i życie na własnych zasadach. Przełamuje tabu. Pokazuje relacje nieakceptowane w niekinkowej społeczności. Z klasą. Gustownie. Przełomu w moim życiu dokonała jednak część 4: Łaska. To ona rozpoczęła proces przejścia z Wanilii w femdomowe flr (female-led relationship). Nigdy dotąd tak bardzo z nikim się nie identyfikowałam jak z Maggie. Nigdy nie czułam, że na kartach powieści jest tak bliźniacza dusza. To książka, która dała mi prawdziwą satysfakcję z seksu
Wyobraźcie sobie pewną siebie kobietę po 30, która ma za sobą niesatysfakcjonujące relacje i niesatysfakcjonujący seks. Ma dość mężczyzn, którzy chcą tylko brać na swoich zasadach; mężczyzn, z którymi nie da się budować satysfakcjonujących relacji. Taka kobieta rozwiązuje test w aplikacji klubu bdsm (którego tak btw jest współwłaścicielką) i nagle się okazuje, że jest Dominą, Panią, Treserką Niesfornych. Poszukuje więc Uległego, z którym mogłaby realizować swoje fantazje, przekraczać granice, doświadczać zaspokojenia seksualnego na własnych zasadach. Tylko czy ten znaleziony przez aplikację może być Jej uległym? Czy to zostanie zaakceptowane nawet w jej kinkowym środowisku? Po szczegóły odsyłam do książki (zdecydowanie warto!).
Wyjaśnienie pojęć klimatycznych, jak: femdom, bdsm znajdziesz w moim basicowym wpisie: Co to jest femdom? O BDSM, femdom, FLR, Pani i uległym słów kilka.
Zostałam odkryta i zainspirowana przez „Łaskę” Sary Cate
Wrócę jednak do samej Bohaterki i jej transformacji. Lektura tej powieści była dla mnie uwalniająca. . Dopóki nie poznałam Maggie, nie pomyślałam nawet, że mogę mierzyć się z tymi samymi problemami, tzn, że:
- brak satysfakcji z seksu wynika z tego, że nie jestem waniliowa;
- potrzebuję dominować i mieć uległego (ale nie pasywnego) mężczyznę w łóżku;
- moja chęć do aktywności seksualnej zależy od tego, czy w pozostałych obszarach życia moje dominujące potrzeby są zaspokojone;
- preferuję partnerów w typie bratka (niesfornego);
- jestem zarówno dominą sadystyczną jak i pleasure;
- satysfakcję daje mi kontrola nad dynamika relacji.
Female-led relationship, femdom i BDSM – efekty lektury „Łaski„
Nie miałam wcześniej okazji odkryć tej części swojej osobowości. Czekała latami. Sięgając wstecz widzę momenty, kiedy byłam tuż przy granicach kinku. Krążyłam wokół dominacji i uległości. Bondage i dyscyplinę. Zawsze jednak zakładałam, że będę uległa. Myliłam moje potrzeby masochistyczne (sadystka w 83%, masochistka w 17%) z uległością. Dziś wiem, że nie mam w sobie uległości. Nawet jeśli okazjonalnie decyduję się na sesję „switch/ „zamiany”, to jak w Książce -> wyłącznie dla uzyskania perspektywy drugiej strony. Podczas tych sesji bywam wkurzająca, próbuję przejąć kontrolę i bratkująca do granic możliwości. Nie odnajduję się w takiej roli w dynamice. Nie mój vibe.
Wcześniej nie potrafiłam poskładać tych doświadczeń w całość, z której mogłabym wyciągnąć wnioski. Potrzebowałam impulsu. Trampoliny. Inspiracji. I to wszystko zaoferowała mi ta jedna powieść. Kamień spadł z serca. Seksualność rozkwita. Ja rozkwitam. Czuję się sobą.
Chcesz więcej recenzji książek o kobiecej dominacji i BDSM? Sprawdź zakładkę Recenzje książek.
Lady A.
Grafika pochodzi z serwisu Lubimyczytac.pl.
