Wpis zawiera recenzję filmu w klimacie femdom, bdsm pt. My Mistress (2014). To jeden z pierwszych filmów o kobiecej dominacji (bdsm), który oglądałam.
My Mistress (2014) – recenzja filmu femdom i moje wrażenia.
Poszukiwania femdomowej kinematografii to trochę jak szukanie igły w stogu siana. Filmów w tym klimacie jest naprawdę niewiele, więc z dużą ciekawością sięgnęłam po australijski film My Mistress (2014). I… zdecydowanie to film z klimatem, ale niewykorzystanym potencjałem i finalnie średnią (żeby nie powiedzieć słabą) fabułą.
Film miał dobre momenty – femdom, BDSM i relacja Mistress.
Kilka udanych scen w klimacie BDSM (impact play, pet play). Oglądało się je z przyjemnością i ciekawością; lekko i bez nadęcia. Doceniam pełne emocji fragmenty budowania relacji d/s (dominująca – uległy / submissive) w układzie dojrzałej Mistress i zadurzonego w niej nastolatka. Sceny niezwykle sensualne, a innym razem pełne wewnętrznych rozterek i poszukiwania siebie w tym co robimy.
Wyjaśnienie pojęć klimatycznych, jak: femdom, bdsm znajdziesz w moim basicowym wpisie: Co to jest femdom? O BDSM, femdom, FLR, Pani i uległym słów kilka.
Wrażenie robił aspekt wizualny i klimat poszczególnych scen. Naprawdę udana gra aktorska Emmanuelle Béart. Dla jej wersji Mistress/Domme warto było obejrzeć ten film. Szczególnie zapadł mi w pamięć krótki dialog między scenami. Pozornie prosta rozmowa o powodach dla których mężczyźni szukają relacji d/s, bólu, kary. W tych kilku wymienionych zdaniach pokazane było, jak różnie jesteśmy motywowani. Powodem by otrzymywać ból może być … ból; ten prawdziwy, wewnątrz nas, który chcemy ukoić.
Poszczególne sceny filmu pokazują, że świat bdsmowych relacji to nie jest tylko perwersyjny seks, jak można by domniemać z mainstreamowych przekazów. To uczucia, emocje, nieprzepracowane traumy potrzeby odreagowania by odpocząć od codzienności. Dobrze że pokazuje świat bdsm od innej strony. Poszerza horyzonty widzów (o ile sami chcą je sobie poszerzać).
Niestety. To tyle z plusów filmu My Mistress (2014).
Pozostałe wątki w filmie wydawały się być poukładane losowo i w większości niezamknięte. Tu przeżywanie żałoby, tam gniew wobec rodzica, walka o prawa rodzicielskie. Działo się wiele w tle, a jednocześnie sceny te były powierzchowne i miały pośrednie znaczenie dla relacji między głównymi bohaterami. Za dużo o niczym.
Za dużo działo się obok Klimatu. Zaburzyło to zdecydowanie odbiór całości. Odciągało uwagę od relacji Mistress i Charliego. Oczywiście dzięki temu mogłam zobaczyć rysy i ludzkie oblicze obojga; wyzwania i problemy z jakimi się mierzyli. Sposób przedstawienia tych wątków nie był jednak szczególnie fortunny. Irytował zamiast dopełniać historię.
W efekcie też budowaniu ich relacji nie poświęcono wystarczającej ilości czasu, co spłyciło przekaz i efekt filmu.
A gdyby tak…?
Jestem ciekawa jak wyglądałby ten film nakręcony w konwencji „Historii O”, w którym cała uwaga skupia się na budowaniu relacji między bohaterami. Ich przeżyciach, emocjach, doświadczaniu.
Poszukiwania interesującego filmu w klimacie femdom trwają. Stay tuned 😉
Listę wszystkich recenzji filmowych znajdziesz w zakładce: Recenzje filmów.
Lady A.
Grafika pochodzi z portalu: https://www.filmweb.pl/.
